|
Kupcy ze Stadionu Dziesięciolecia: Będziemy broić |
|
|
|
|
Wpisał: admin
|
|
27.03.2008. |
|
Protestami do UEFA, ulicznymi demonstracjami, a w końcu blokadą błoni wokół Stadionu Dziesięciolecia zagrozili wczoraj kupcy, jeśli Ministerstwo Sportu nie załatwi im przeprowadzki na nowy bazar przy Radzymińskiej.
- Nie wiem, co jeszcze możemy zrobić, żeby ktoś zainteresował się naszym losem. W mojej szufladzie leży przetłumaczony list do Michela Platiniego, szefa UEFA, ale nie chcę psuć Polsce możliwości organizowania Euro 2012. Jeśli jednak rząd nadal będzie nas zbywał, to kupcy zaczną broić - oznajmił wczoraj Bogdan Owczarek, prezes Stowarzyszenia Stadion, które zarządza targowiskiem wzdłuż al. Zielenieckiej. Jego zdaniem frustracja wśród handlujących jest tak duża, że nie zawahają się demonstrować. Zapowiadają np., że nie opuszczą obecnego bazaru pod koniec tego roku, kiedy miałyby zacząć się prace na błoniach Stadionu. To groziłoby utarczkami z policją.
- Mamy już wprawę - mówili zebrani wczoraj kupcy i pokazywali blizny po ranach, jakie odnieśli po szarpaninie z brygadą prewencji przed siedzibą Ministerstwa Sportu na początku lutego. - Pod koniec roku idziemy na bruk, a wszyscy udają, że nic się nie dzieje - denerwował się jeden z handlujących Bogdan Karolewski. - Pukaliśmy do drzwi, ale nie zostały otwarte - podsumowała Justyna Kwiatek ze Stowarzyszenia.
Ani prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, ani minister sportu Mirosław Drzewiecki nie mieli czasu, by spotkać się z protestującymi. Ci wystosowali więc list otwarty do premiera Donalda Tuska. Piszą w nim: "Trudno nam pojąć, że walka polityczna z Państwa poprzednikami musi wybrać sobie za obiekt nas". Albo: "Jedyne, czego chcemy, to móc spokojnie pracować i utrzymać nasze rodziny" i "Nie poddamy się i nie pozwolimy, by grano naszą kartą, ośmieszając i marginalizując (...) Żądamy bezzwłocznego rozpoczęcia prac przy budowie centrum handlowego przy Radzymińskiej". To teren, który obiecała kupcom poprzednia minister sportu Elżbieta Jakubiak z PiS. Twierdzą oni, że hale wybudują za własne pieniądze. Chcą, by państwo weszło z nimi do spółki, przekazując uzbrojony teren. Utrzymują, że działkę przy Radzymińskiej wybrało 93 proc. stadionowych przedsiębiorców, odrzucając proponowane przez ratusz miejsce na Marywilskiej. Uznają je za "niehandlowe", dodają, że jest zanieczyszczone składowanym tam azbestem (Sanepid prowadzi tam inspekcję).
Ministerstwo Sportu nie chciało wczoraj komentować wystąpienia kupców. - Mam wyraźne wytyczne, by nie wypowiadać się na ten temat - usłyszeliśmy od Małgorzaty Pełechaty, rzeczniczki resortu.
Ministerstwo opublikowało tylko oświadczenie. Czytamy w nim, że obietnica przekazania terenu przy Radzymińskiej jest sprzeczna ze stanowiskiem wojewody mazowieckiego, władz Warszawy Targówek i mieszkańców tej dzielnicy.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
|