Aktualności
Z mediów
Strzelanina na Zaciszu i Bródnie! | Strzelanina na Zaciszu i Bródnie! |
|
|
|
| Wpisał: admin | |
| 15.07.2007. | |
|
Zaczęło się ok. 19.30 przy ul. Młodzieńczej na Zaciszu. Trzech pijanych mężczyzn szło sobie chodnikiem. Nagle wtargnęli na jezdnię prosto pod koła mercedesa. Prowadził go pewien Łotysz, obok siedziała jego żona. Kierowca zdążył zahamować. Wysiadł z auta i zaczął wygrażać mężczyznom. W odpowiedzi jeden z nich wyciągnął broń i strzelił do Łotysza. Trafił go w udo. Ranny sam pojechał do szpitala, nie informując o zdarzeniu policji. Tymczasem pijani mężczyźni (ale już tylko we dwójkę) ruszyli w stronę Lasu Bródnowskiego. Tam natknęli się na skromną, trzyosobową imprezę. I tu doszło do sprzeczki. Wywiązała się bójka. Uzbrojony mężczyzna znów sięgnął po broń i postrzelił jednego z uczestników spotkania w lesie. Po chwili o wszystkim wiedziała już policja. - Zatrzymaliśmy sprawców już godzinę po zdarzeniu. Ukryli się w krzakach - informuje sierż. Agnieszka Hamelusz z północnopraskiej komendy. - Wciąż szukamy broni, z której padły strzały. Wiemy już, że była to replika rewolweru z XIX wieku. Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna W Życiu Warszawy możemy przeczytać: Dochodziła godz. 20 w sobotę. – Pamiętam tylko, że usłyszałem jakiś dziwny huk, wyjrzałem przez okno, ale nikogo nie widziałem.Ci mężczyźni zdążyli uciec – opowiada Rafał Jankowiecki, który wynajmuje mieszkanie w okolicy Postrzelony w lasku 30-latek również odpowie za udział w bójce. Policjanci ustalili bowiem, że to m.in. on sprowokował zajście – dodaje Hamelusz i zaznacza: – To nie były żadne gangsterskie porachunki, ranne zostały przypadkowe osoby. Źródło: zyciewarszawy.pl W Rzeczpospolitej napisali: W sobotę po godz. 21 lekarze ze Szpitala Bródnowskiego wezwali policję. Powiedzieli, że w ciągu godziny zgłosiło się do nich dwóch mężczyzn z ranami postrzałowymi nóg - 43-letni Łotysz Sergiej B. oraz 30-letni Polak Marek M. Informacja postawiła na nogi praską policję. Mężczyźni zostali ranni w Lasku Bródnowskim w pobliżu ul. Młodzieńczej. Pies doprowadził policjantów do 36-letniego Norberta P.oraz 35-letniego Piotra S. Obydwaj byli pijani. Norbert P. twierdzi, że strzelał w obronie własnej. Pierwszą ofiarą był Łotysz. O godz. 19.30 jechał mercedesem ul. Młodzieńczą. Zobaczył trzech mężczyzn, którzy pijani szli jezdnią, blokując przejazd. Doszło do sprzeczki, Łotysz wysiadł z auta a Norbert P. strzelił mu w nogę. Kierowca nie zawiadomił policji, tylko pojechał prosto do Szpitala Bródnowskiego. Pół godziny później Norbert P. znowu sięgnął po broń. Gdy wraz z kolegą (trzeci po awanturze z Łotyszem poszedł do domu) włóczył się po Lasku Bródnowskim, spotkał dwóch pijanych mężczyzn z psem. - Ponoć Norbert P. przypadkiem kopnął psa. Doszło do bójki z właścicielem i Norbert P. go postrzelił -opowiada policjant. Policjanci nie znaleźli broni, z której strzelał Norbert P., repliki pistoletu na proch sprzed 1813 r. Mężczyzna twierdzi, że ją zgubił. Norbert P. był już notowany za groźby i kradzieże. W domu miał jeszcze karabin z lunetą. Policja postawiła mu zarzuty uszkodzenia ciała, udziału w bójce i nielegalnego posiadania broni. Za udział w bójce odpowiedzą też jego kompan Piotr S. oraz postrzelony Marek M. Źródło: rzeczpospolita.pl |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|

|
"Przepraszam warszawiaków za uciążliwości, ale aby stolica stała się tym centrum Europy Środkowej musimy przez pięć lat trochę przecierpieć. (...)Myślałam, że będzie je (inwestycje - red.) widać dopiero po roku, a widoczne już są teraz." Hanna Gronkiewicz - Waltz |